piątek, 28 stycznia 2011

słoneczne dni powróciły

..a z nimi i trochę cieplej w mieszkaniu :) choć wieczory i tak bez lampy ogrzewającej się nie da.

Wczoraj był wreszcie ładny dzień, więc poszłam na ładny dłuższy spacer. Znowu gdzieś po okolicy. Chciałam zobaczyć dokąd zajdę pieszo. Wszystko wygląda dużo fajniej jak słońce wróciło. Poniżej kilka zdjęć żeby to zobrazować. 
Najpierw chatka władcy z czasów otomańskich:

 
Następnie kilka widoczków na Bosfor i na jeden z mostów:
 Jestem wielką fanką obu mostów w Stambule. Są wielkie i robią wrażenie.
Teraz drugi most i wędkarze któych jest masa i którzy wędkują " z zarzutem". Trochę się boję obok nich przechodzić, żeby mi czegoś nie wyrwali tymi haczykami, ale czasem nie da się inaczej. Wczoraj udało się przejść między nimi. To prawda jednak, że starsza para która wyszła spomiędzy takich wędkarzy, zmotywowała mnie do podjęcia akcji.


 Oto cmentarz. Zaraz przy drodze więc cyknęłam fotkę. Na ulicy przy której mieszkam też jest cmentarz. Wyczuwam, że taki bardziej tradycyjny, ale, jako że tradycji jako takiej jeszcze nie znam, to na piśmie nie podam ;)


Pamiętacie zdjęcie wieczorne jakiejś wody i łódeczek. To właśnie ta rzeczynka łącząca się z Bosforem, gdzie łódkowicze zrobili przystań:

 I jeszcze kilka zdjęć mojej ulicy, teraz jednak z drugiej strony:
 Wielu z Was wcześniej wspominałam o chodnikach i ich częściowym braku w Stambule. Oto trzy zdjęcia dokumentujące. Na pierwszych dwóch - przejście dla pieszych. Jak widzimy, nie ma chodnika. I otóż błąd - te 20 cm chodniczka zaraz przy słupie ze światłami i z barierką, to jest cudowny kawałek cementu po którym mamy się przejść na drugą stronę. voila :)
 
   
Na poniższym zdjęciu kolejny przykład "chodniczka". Romantyczny spacer za rękę odpada. Wyjście z wózkiem odpada. Zresztą już odpadło przy przejściu dla pieszych. W sumie, wózek ma kółka, to może po drodze wolno.         

Przez weekend może mi się zdarzyć nic nie napisać, bo dziś idę do Tureckiego i zostaję przynajmniej do jutra, a być może i do niedzieli. Kolacja w rodzinie. Jutro urodziny koleżanki "na mieście" :) więc kwestia powrotu jeszcze do ustalenia.

Jak widzicie szału na razie żadnego nie ma, ale i z tej posuchy zajęć da się coś wyciągnąć.
Bateria aparatu już się ładuje, więc dokumentacja będzie :)

Miłego weekendu everybody.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz