Zanim zrelacjonuje swoje życie, wymyśliłam sobie, że pokażę kilka ciekawostek które tu napotkałam. Są one natury różnej i podane w kolejności przypadkowej. Zaczynamy :)
Ciekawostka nr1: Simit - czyli turecki precel. Wikipedia podaje że różnica między naszym preclem (nazywają obwarzankiem, ale mnie obwarzanek kojarzy się z tym na sznurku na odpuście, a nie z tym krakowskim) jest taka, że polski przed wypiekiem moczy się na moment w wodzie, a turecki w wodzie i jakimś syropie. Być może. Tak czy inaczej, chyba jakoś w smaku się różnią, ale na razie nie wykształciłam podniebienia na tyle, żeby stwierdzić czym dokładnie. Simit wygląda jak krakowski precel, lecz występuje jedynie z sezamem.
I o ten sezam się teraz rozchodzi, że ponoć jakiś podejrzany z Chin. Turecki twierdzi, że kupowanie precla ot tak, ze straganu (takiego czerwonego wózka jak na zdjęciu poniżej; jeden, z napisem "kestane/misir" jest na kasztany i kukurydzę, drugi na Simity) jest ryzykowne. Czasem panowie niosą tacę z Simitami na głowie. Jest specjalna knajpa sieciowa specjalizująca się w Simicie i że tam ok, ale ze straganu to już be, o tacy z głowy nie wspominając. Niektóre stragany doczepiają certyfikaty (również na wózku ze zdjęcia) na to, że korzystają ze sprawdzonych, tureckich źródeł. Ja na razie wyrobionego zdania nie mam, Nie wiem czemu chiński sezam ma być gorszy od tureckiego. Ale Turecki jako również mój lokalny przewodnik przed Simitem z przypadkowego źródła postanowił mnie przestrzec.
Simita można zjeść tak na sucho, albo można pana poprosić i posmaruje go serkiem topionym albo dżemem.
Ciekawostka nr 2: w Muzeum Pera w Stambule wystawiane są obecnie obrazy Fridy Kahlo i jej męża Diego Rivera. Jako kwiat inteligencji polskiej i tureckiej postanowiliśmy z Tureckim się wybrać. Nie żałowaliśmy. Oprócz obrazów artystów wyżej wspomnianych, dwa piętra pokazywały obrazy z "Carskiej Rosji". Momentami widoczki na obrazach były jakby polskie :) więc sentyment mnie łapał. Było również jedno piętro z obrazami tureckimi o Stambule jak również znany, ponoć, obraz turecki: Poskramiacz/Pogromca(?) żółwi
Całe muzeum jest w miarę nowe i ładne. Przestronne ale nie bardzo wielkie. Jak już kiedyś zaczniecie mnie odwiedzać, to na pewno warto będzie sprawdzić co akurat to muzeum daje w repertuarze.
Ciekawostka nr 3: demonstracje w Stambule. Na zdjęciach poniżej mamy transparenty przygotowane na demonstrację niedzielną na głównym deptaku w Centrum Stambułu, ulicy Istikal. Warte zauważenia jest to że transparenty są w różnych językach. I w ogóle że są takie ładne i profesjonalnie przygotowane. Właściwie co demonstracja, a widziałam ich kilka, to szyldy są takie ładne. A co do samych demonstracji, to w tłumie na Istikal trochę zlewają się ze wszystkimi innymi, ale są odpowiednio głośne i... nie niebezpieczne, jak do tej pory z moich obserwacji wynika.
Pokazuję zdjęcie tej pani, nie tylko dlatego, że wygląda na to że pod kapturem ma chustę,a trzyma piwo w ręku, co wg Islamu się raczej kłóci. Przypomniała mi ona o kolejnej demonstracji którą widziałam w tym samym miejscu tydzień wcześniej. Nie bardzo wiedziałam początkowo o co chodzi. Nawet się przestraszyłam, bo szedł tłum z butelkami i puszkami piwa po ulicy i coś krzyczał. Myślałam - może pseudokibice (akurat odbywał się jakiś mecz). Bałam się że będą tymi butelkami rzucać. Zostało mi jednak wytłumaczone, że to protest przeciwko zaostrzeniu przepisów dotyczących alkoholu w Turcji. Chodzio zakaz spożywania alkoholu na powietrzu, zaostrzenie przepisów o otrzymywaniu licencji na sprzedaż alkoholu, zakaz reklamowania alkoholu itd. Być może coś trochę przekręcam, ale mniej więcej o to chodzi. Wiele osób w Turcji, w tych przepisach widzi zagrożenie wprowadzenia krok po kroku "polityki islamskiej"
i zwrócenia się w stronę bardziej radykalną. Takich demonstracji jak ta w Stambule było zresztą więcej.
Ciekawostka nr 4: Przed muzeum Pera znajduje się parking bardzo fajnie położony, bo rozciąga się z niego ładny widok na część Stambułu (obrazek poniżej, ukazujący znowu natłok budynków). Kraniec tego parkingu jest dość malowniczym miejscem spotkań "lokalnego elementu". Stoją sobie panowie. Robią mini-grilla, popijają alkoholem i przegryzają słonecznikiem. Jak widać na załączonym obrazku przegryzają również małże (zakrapiane cytrynką można znaleźć na każdym rogu). Alkoholem wyboru, z obrazka wynika, jest najczęściej piwo tureckie Efes.
Ciekawostka nr 5: Hotel Silviya :) Nazwa mi się podobała
Ciekawostka nr 6: turecki odpowiednik Polo-cockty. Całkiem popularny. Jeszcze nie próbowałam ;)
Ciekawostka nr 8: reklama Chanel no.5 z Audrey Tatou które wybiera się z Paryża do Stambułu Orient Expressem. Zobaczyć możemy m.in. dworzec kolejowy w Kadikoy:
Kolejna porcja ciekawostek w przygotowaniu :)
w Krakowie też już chwilę nie byłam, właściwie od przeprowadzki, czyli podobnie jak Ty Ewusia, no i naszła mnie ochota na precelka ;) Nazwa Hotelu Silvija też mi się podoba :D Uważne spostrzeżenia prowadzisz
OdpowiedzUsuń