hej kochani,
chwilę nie pisałam i się porobiły zaległości. Nie, żeby moja sytuacja się zmieniła, ale narobiłam zdjęć i jak je tu teraz wszystkie opisać? Zacznę zatem od początku:dziś mamy zdjęcia ze środy oraz z czwartku.
W środę wybyłam do Tureckiego. Spotkaliśmy się z jego koleżankami z liceum. Po drodze przeszłam się trochę po Kadikoy i Moda. Jest tam sporo uliczek, kafejek, sklepów ze starociami. Momentami przypominało mi krakowski Kazimierz. Jest tam też sporo sklepów warzywnych, ze słodyczami, oliwkami, rybami itd. Kiedyś jeszcze zrobię temu wszystkiemu zdjęcia i wtedy pokażę :) W Kadikoy oprócz chodzenia, byłam na tyle odważna, że zostawiłam swoje CV w szkole angielskiego i skserowałam stronę z paszportu w kafejce internetowej :)
Moda jest, tak jak nazwa wskazuje ;) bardziej "szałowa". Jest więcej sklepów, świateł. Jest też tradycyjny czerwony tramwaj łączący Kadıköy i Modę.
W czwartek wybrałam się do Muzeum Sztuki Współczesnej. Całkiem fajnie położone, po Europejskiej stronie, nad Bosforem, więc momentami okna były tak samo imponujące jak obrazy. Albo i bardziej. W muzeum były i obrazy i instalacje i wideo. A właściwie cały dół poświęcony był sztuce wideo, wideo instalacjom, performance wideo (tu mogę się wykazać ignorancją, bo nie wiem czy takie pojęcie istnieje). Nie robiłam zdjęć w muzeum więc musicie mi uwierzyć na słowo, a kiedyś zobaczycie sami :)
Po drodze na prom też porobiłam kilka zdjęć obrazujących natłok budynków. Budynek na budynku i jeszcze kolejny budynek. Jest ich masa. Czasem wystanie jakieś drzewo, ale właściwie, to tylko budynki. Pewnie że nie wszędzie tak jest, ale momentami naprawdę widać tylko budynki. A raczej momentami jest co innego:
Na koniec - brama boczna do pałacu Dolmabahçe .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz